3 maja 2021

Brak wpływu religijnego utrzymuje w narodach ciągłą rewolucję

Przez rewolucję nie rozumiemy samych gwałtownych i krwawych wstrząsów narodowych, ale wszelkie zmiany rządów. Otóż utrzymujemy, że dopóki społeczeństwo nie wróci do Kościoła katolickiego i chrześcijańskich zasad, dopóty żaden rząd nigdy ustalić się nie może i zawsze narażony jest na ciągłe zmiany.

Lud bowiem w ogóle czuje się niezadowolonym z braku owych zasad, ale nie zdaje sobie z tego sprawy, tylko najczęściej przypisuje to formie rządu i zawsze zdaje mu się, że byłby szczęśliwszym pod inną formą jego. Stąd pochodzi ta niepopularność każdego rządu po kilku latach i dziwna ich nietrwałość. Upadają, ponieważ nie umiały i nie mogły usunąć niepokoju dręczącego społeczeństwo, które patrzy na to obojętnie, bo już nic się od niego nie spodziewa i łudzą się znów nadzieją, że pod innymi ministrami lepiej mu będzie, póki nie przekona się o jego niemocy.

Stąd tworzą się zawsze jakieś stowarzyszenia spiskujące i nieraz rząd jest zmuszony zmienić formę, nadając konstytucję lub dając inne swobody Ale to są tylko formy dla zadowolenia i zbawienia na jakiś czas kraju, a w rzeczy samej ucisk administracyjny zostaje, bo bez niego społeczeństwa niereligijnego utrzymać w karbach nie można.

Dlatego po jakimś czasie znowu niezadowolenie ogarnia społeczeństwo i rząd znowu zmuszony bywa do zmiany ministrów. I lud chciwie to przyjmuje, bo mu się zdaje, że przez to polepszy się stan jego, aż za parę lat przekonuje się, że zawsze go to samo spotyka. Bo społeczeństwo samo nie wie, czego mu potrzeba tj. nie rozumie, że zmiany form społecznych, rządu, lub zmiany praw są to zmiany materialne i nie mogą dokonać zmiany moralnej, jakiej potrzebuje społeczeństwo.

Warto zastanowić się głębiej nad tym postępem niedowiarstwa, jakie się rozpoczęło po wiekach średnich, które wyżej opisaliśmy.

Rozpoczyna się on w 1517 r. od Lutra, który zawołał: „Precz z Kościołem, precz z katolicyzmem” i całą swoją wymowę, humor i namiętności, i wpływ swój poświęcił na wyszydzenie Kościoła, na ośmieszenie papieża, biskupów, księży, zakonników, odgrażając się, że wzniesie niepokalany gmach chrześcijaństwa. Stąd nastąpiły wielkie zaburzenia w Europie, krwawe i długie wojny, i wiele krajów odpadło od Kościoła Bożego, i poddało te nowe religie pod władzę świecką.

W wieku XVIII zjawił się drugi, który dzieło pierwszego posunął dalej. W łonie narodu przewodniczącego oświatą znalazł się człowiek od wszystkich rozumniejszy, który swego talentu użył na wyszydzanie i ośmieszanie chrystianizmu.

„Przez 80 lat Chrystus był znowu posadzony na ławie oskarżonych, wyszydzony i wyśmiany przy oklaskach lekkomyślnego i zepsutego tłumu. I tak jak Luter przez pół wieku XVI wszczepiał w Europie pogardę dla katolicyzmu, tak Wolter przez wiek cały XVIII uczył ją pogardy chrześcijaństwa”. I jak tamten wołał: „precz z Kościołem” tak ten woła: „precz z chrześcijaństwem”.

Czy myślicie, że to już szczyt niedowiarstwa i bezbożności? Bynajmniej. Słuchajcie co wiek XIX jeszcze wymyślił: „precz z religią” i usunął wszelkie jej oznaki ze szkół, z izb rządowych, z zakładów dobroczynnych, z piśmiennictwa i z serc ludzkich. A śmiałe głosy wysuwają dalej tysięczne następstwa tej zasady „precz z religią”, a zatem „precz z rodziną”, „precz z własnością”, „precz ze społeczeństwem”.

Wiek XVI zobaczył pierwszy akt tej groźnej tragedii i cała Europa wstrząsnęła się w posadach.

Wiek XVIII ujrzał akt drugi i skąpał się w potokach krwi w rewolucji francuskiej i paryskiej komunie.

Wiek XIX jest świadkiem trzeciego i oby nie przypłacił tego życiem .

Patrząc na Kościół katolicki, przez trzy wieki zewsząd napadany i wyszydzany, któremu Chrystus zdaje się na pomoc nie przybywać, oczywiście przychodzi na myśl ta burza ewangeliczna, której bałwany morskie łódkę Piotrową okrywały, gdy Chrystus w niej spał. I wielu zapewne uczniów Jego z bojaźnią wołało: „Panie ratuj nas, giniemy”, a z ludzi postępowych daleko większa część zupełnie go opuściła.

A tymczasem, głębiej rzecz badając, pokazuje się jakby zwyczajny bieg rzeczy w historii Kościoła. Chciał bowiem Chrystus, aby cała nauka Jego przeszła wszelakie próby i żeby była wyjaśniona tak, iż by każdemu rozumnemu człowiekowi przystępną się stała. Stąd dopuszczał, aby wszystkie dogmaty były zaprzeczane i przez Kościół wyjaśniane, i prawie takim samym porządkiem to się działo, jak są w Składzie Apostolskim umieszczone.

Więc, jak w pierwszych wiekach Kościoła wszystkie zarzuty obracały się około Wcielenia, natury człowieczeństwa i Bóstwa Jego, tak teraz, gdy przyszło ku końcowi tych prób, z kolei przyszedł czas na zarzuty czynione Kościołowi, o którym przy końcu Składu Apostolskiego jest wzmianka. I wtedy powołał Zbawiciel całe zgromadzenie zakonne w tym celu, aby wszystkie dogmaty odrzucone przez Lutra wyjaśniało. Zawiązywały się nawet szkoły dogmatyczne i oczywiście bardzo jasno została zgłębiona nauka tak o sakramentach świętych jak i o Kościele. I nigdy on nie czuł się tak ustalonym i umocnionym jak po tych walkach.

Tak samo należy tłumaczyć to, że Chrystus dopuścił na swoją najświętszą Osobę szyderstwa Woltera. Chciał bowiem, aby cała chrześcijańska nauka była oświecona rozumowo. I powstali ludzie głębokiej wiary i nauki, i zbili wszystkie zarzuty bezbożnych, i wyjaśnili wszystkie miejsca Pisma Świętego przez nich przekręcone, i okazali, że wszystkie dni stworzenia według ksiąg świętych są zgodne z nowymi odkryciami.

A gdy w ostatnim wieku powstali filozofowie z zarzutami czynionymi Kościołowi w imię nauki, zastępcy Chrystusa wezwali ludzi uczonych, tak duchownych jak świeckich, aby tymże orężem ich zwalczali. Rozebrali wszystkie systemy filozofów świeckich, którymi chcieli zastąpić naukę Chrystusową i pokazali ich bezzasadność. I dziś nie ma jednego błędu, który by nie był wykryty, jednej prawdy, która by nie była wyjaśniona. Więc pokazało się, że wszystkie te walki wyszły na większą chwałę Boga i Kościoła.

Miał najdroższy Zbawiciel nasz i inny cel w tym, że dopuszczał, aby tak długo bezbożność bezkarnie bluzgała na Niego i na Kościół swoją nienawiścią. Chciał pokazać do czego doprowadzają te przewrotne zasady, jak się okazało w strasznych zaburzeniach i wojnach, które wzbudził Luter, a potem w krwawej rewolucji francuskiej, z której sami się szczycili przewrotni mędrkowie, że ta ich oszukała.

Bł. Honorat Koźmiński, Czego dziś potrzeba Polsce i Europie. Patriotyzm i cywilizacja chrześcijańska, Fronda, Warszawa 2019, s. 163-169.

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(5)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie