26 stycznia 2017

Pewnie wielu to zaskoczy, ale generał Franco dążył do pojednania narodowego po wojnie domowej w Hiszpanii. Nie martwmy się jednak – to u nas wydaje się książki, przed którymi drżą hiszpańskie elity. Taką jest najnowsza pozycja Aleksandra Stępniaka.

 

To zadziwiające, ale Hiszpania generał Franco współcześnie nie budzi wśród jego rodaków takich emocji, co pośród Polaków sprawa zamachu majowego czy kwestia rozliczenia okresu PRL. Reżim el Caudillo zakończył się niedługo po śmierci generała, czyli jakieś 40 lat temu z drobnym okładem. Od tamtego momentu trwała w Hiszpanii kampania obwiniania Franco o wszystko złe, co dotknęło iberyjski kraj. To jak bardzo propagandyści okazali się skuteczni, widać po współczesnych próbach zwalczania przez obecne elity już nie tylko pamięci po „krwiożerczym” generale, ale również po ofiarach działań politycznych i militarnych tak zwanej Republiki, czyli lewicowych wywrotowców. Usuwanie pomników, tablic pamiątkowych, a wreszcie i zakusy na – wyjątkowo boleśnie tkwiącą w oku hiszpańskich postępowców belkę – Dolinę Poległych, czyli pamiątkę krwawej wojny domowej, gdzie spoczywa nie kto inny, jak właśnie Francisco Franco, to dowody szaleńczych działań lewicowych władz Hiszpanii przy milczącej aprobacie większości.

 

Tymczasem właśnie na polskim rynku ukazała się książka Aleksandra Stępniaka, analizująca szczegółowo… politykę pojednania generała Franco po wojnie domowej. Tak, tak – pojednania! Nie każdy bowiem wie, że obok rozstrzeliwań i innych aktów walki z republikanami po zakończeniu wojny domowej, Franco uświadomił sobie, iż Hiszpanię jako naród, trzeba wybawić z opresji głębokiego podziału. Stąd łagodzenie polityki penitencjarnej, czy wcześniejsze zwolnienia z więzień tych, którzy walcząc po stronie Frontu Ludowego nie dopuścili się wyjątkowo ciężkich przestępstw. Co więcej, fundamentem prawa o stosunkowo łagodnym traktowaniu większości więźniów po zakończeniu wojny domowej było chrześcijaństwo. Resocjalizacja nie była tutaj pustym hasłem, polegającym na wsadzeniu więźnia do eleganckiej celi i umożliwieniu mu gapienia się w telewizor, lecz autentycznie opierała się na konkretnych próbach skłonienia go do przewartościowania swojego dotychczasowego życia, przy pomocy pracy (oczywiście płatnej), nauczania (co zresztą sprzyjało walce z ateizmem) oraz katechezy.

 

Takie podejście generała Franco do kwestii więziennictwa można oczywiście przypisywać jego żonie, Carmen, która była kobietą bardzo religijną, jednak przecież i sam el Caudillo odebrał solidne, katolickie wychowanie, w czym ogromną zasługę miała jego matka. Być może właśnie głębokiej wierze generała należałoby przypisywać jego stosunkowo łagodne obejście się z buntownikami po zakończeniu krwawej wojny domowej. Owszem, zdarzał się i brutalne akty, lecz nie miały one wielkiej skali, a co za tym idzie pozbawione były barbarii, jaką znamy chociażby z praktyki działań reżimów lewicowych.

 

Franco, poszukując poparcia u Hiszpanów, przygotował także szeroko zakrojone programy społeczne, mające aktywizować zawodowo czy wspomagać finansowo uboższych. Tutaj dominował pewien charakterystyczny dla tamtej dyktatury egalitaryzm, jednak jest poza dyskusją, że zwycięzca wojny domowej poszukiwał prób jednoczenia dramatycznie podzielonych rodaków.

 

Dlaczego więc Franco jest obecnie uznawany przez Hiszpanów za antybohatera XX-wiecznej historii ich kraju? Skąd tak powszechna akceptacja dla pogardzania przez lewicowe elity człowiekiem, który – co warto podkreślać nieustannie – wybawił Hiszpanię od krwawych rządów komunistów? Dlaczego Hiszpanie tolerują nienawiść do dorobku tego człowieka, która przejawia się w planach pogwałcenia miejsca jego pochówku, zniszczenia Dolinę Poległych i pochowania po raz kolejnych pogrzebanych tam – dodajmy, że z chrześcijańską godnością – jedynie zwolenników czerwonej republiki?

 

Stępniak przyjrzał się i temu problemowi. W swojej książce podał niezwykle ciekawe wyniki badań, z których wynika, że Hiszpanie, oczywiście, źle oceniają rządy Franco, uważając je za brutalne i krwawe, ale za najważniejsze wydarzenie w XX-wiecznej historii ich kraju uznają jednak… nie, nie wybuch traumatycznej przecież wojny domowej, lecz demokratyzację po śmierci generała. Przy tym odrzucają II Republikę, z którą Franco walczył. Zresztą współcześni Hiszpanie sami przyznają, że w szkołach niewiele mówi się o wojnie domowej i czasach rządów el Caudillo. Wniosek więc jest prosty: w ciągu ponad ćwierćwiecza demokracji wyprano Hiszpanom mózgi. Ograniczono im dostęp do wiedzy na temat historii tamtych lat, a jednostronnie prowadzonymi badaniami i wynikającą z nich narracją, przekonano ich, iż Franco był żądnym krwi potworem, zaś najważniejsze, co mogło przydarzyć się Hiszpanii w XX wieku to właśnie demokracja.

 

Upowszechnienie tych bzdur umożliwiło rządowi lewicowego premiera Luisa Zapatero gwałcić pamięć po poległych duchownych i walczących z komuną, a wynosić na piedestał politycznych antenatów szefa rządu. Zatarto w ten sposób – jak słusznie zwraca uwagę Stępniak – granicę między tym, co dobre, a tym co złe. Między słuszną sprawą, jaką była walka z międzynarodowymi brygadami walczących w Hiszpanii z poruczenia czerwonych piekieł, a tą odrażającą, czyli popieraniem marksistowskiej rewolucji, która niemal utrwaliła się w Hiszpanii.

 

Książka Stępniaka to świetny materiał do przemyśleń, uświadamiający, w jaki sposób zdobycie władzy nad ludzkimi umysłami – poprzez media czy naukę – dostarcza długofalowych profitów i zmienia niemal całkowicie scenę polityczną. Przecież lewica w Hiszpanii jest obecnie zdecydowanym tryumfatorem. Bo choć formalnie nie sprawuje w tym momencie władzy, to jednak ona wyznaczyła tempo zmian społecznych oraz sposób myślenia o historii.

 

Niechaj więc idealnym podsumowaniem interesującej książki Stępniaka będzie cytowany przez autora celny pogląd Franco: demokracja dla lewicy ma znaczenie tylko wówczas, gdy większość wyraża taki sam pogląd, co środowiska lewicowe. Krótko, celnie i po żołniersku. Ale za to, jak bardzo aktualnie!

 

Krzysztof Gędłek

 

Aleksander Stępniak, Polityka pojednanie generała Franco po wojnie domowej w Hiszpanii, Wydawnictwo LTW, Łomianki 2016, ss. 160.

  

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie