19 września 2021

Hiszpania: ceny energii rosną jak szalone. To efekt dekarbonizacji i Nord Stream 2

(pixabay.com)

W Hiszpanii gwałtownie rosną ceny energii. W czwartek przekroczono kolejny próg: 188,18 euro za megawatogodzinę, co oznacza wzrost ceny o 22 proc. w tym tygodniu. To efekt przyjętej polityki dekarbonizacyjnej i programu tak zwanej zielonej transformacji. Narasta oburzenie społeczeństwa.

„Cena za MWh wzrosła w tym tygodniu o 34 euro i jest czterokrotnie wyższa od wartości na rynku hurtowym w porównaniu z ubiegłym rokiem” – zaznacza portal euractiv.com.

Medium dodaje, że pakiet środków nadzwyczajnych przedstawiony przez rząd we wtorek przez koalicję centrolewicowej Partii Socjalistycznej i lewicowych partnerów Unidas Podemos, miał doprowadzić do obniżenia kosztów konsumenckich o 22 proc. 

Wesprzyj nas już teraz!

Środki przewidywały obniżenie podatków i pułap cen konsumpcyjnych, które miałoby określić stowarzyszenie firm energetycznych Aelec, skupiające koncerny Endesa, Naturgy i Iberdrola.

Ceny energii – i to nie tylko w Hiszpanii, ale w całej Europie – rosną z powodu rosnących cen spekulacyjnych pozwoleń na emisję dwutlenku węgla (ETS), przerzucając koszty dekarbonizacji na najbiedniejszych. To oni przeznaczają najwięcej ze swoich budżetów na opłacenie coraz wyższych rachunków.

Prawie 11 milionów hiszpańskich konsumentów podlega codziennie regulowanej taryfie energetycznej bezpośrednio powiązanej z cenami hurtowymi. Ceny te służą również jako punkt odniesienia dla pozostałych 17 milionów konsumentów, których energia pochodzi z wolnego rynku.

Już wcześniej Polska i Hiszpania, zaniepokojone drastycznym wzrostem cen pozwoleń na emisję dwutlenku węgla, interweniowały w Brukseli.

Komisja Europejska uspokajała, że wzrosty są „przejściowe.” Tymczasem Bloomberg przewiduje, że tej zimy będzie potrzeba znacznie więcej węgla do produkcji energii elektrycznej i ciepła. To z kolei przełoży się na większe zapotrzebowanie na uprawnienia.

Zgodnie z rynkiem uprawnień handlu emisjami, więksi producenci, w tym większość elektrowni węglowych są zobowiązani przez UE do zakupu wystarczającej ilości uprawnień na pokrycie emisji.

Ingvild Sorhus, główny analityk ds. emisji dwutlenku węgla w UE w Refinitiv, twierdzi, że jednym z czynników, który przyczynił się do wzrostu cen emisji w UE jest import dużej ilości gazu. – Ostatnie zwyżki były napędzane napięciem na rynku gazu – dodała, wyjaśniając, że „istnieje nerwowość z powodu niewystarczających zapasów gazu” tuż przed zimą.

Ponadto regularny harmonogram aukcji, w wyniku których na rynek trafiają nowe uprawnienia, został skrócony z powodu świąt, co podbiło ceny.

Na obszarze Unii Europejskie funkcjonuje od wielu lat rynek handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla, który przyciąga spekulantów. Jest to jak na razie największy na świecie system. Bruksela w ciągu ostatnich kilku lat stale zmienia zasady obrotu ETS-ami, zmniejszając pulę darmowych pozwoleń dla państw, jednocześnie zwiększając ambicje w zakresie ograniczania emisji dwutlenku węgla. W rezultacie ceny pozwoleń na emisję stale rosną.

ETS-y kupują duże przedsiębiorstwa produkcyjne, w szczególności zaś producenci energii z paliw kopalnych.

Wiele krajów, w tym Stany Zjednoczone, rozważa wprowadzenie podobnych systemów opłat za emisję dwutlenku węgla jako sposobu na szybszą dekarbonizację.

Bruksela rozważa również ustanowienie podatku węglowego na granicy, który zwiększyłby koszty importu energochłonnych produktów z krajów spoza UE, u których nie ma systemu handlu pozwoleniami na emisję.

Ceny emisji dwutlenku węgla w UE wzrosły z około 30 euro za tonę na początku tego roku, do około 40 euro w marcu, a następnie 50 euro w maju, by w końcu przekroczyć 60 euro we wrześniu.

Komisja Europejska uspokaja i przekonuje, że rekordowe ceny nie powinny utrzymać się zbyt długo.

– Wyższe ceny CO2 oznaczają, że musimy wydać miliardy na koszty zgodności – zwrócił uwagę Paweł Cioch, wiceprezes ds. korporacyjnych państwowej spółki energetycznej PGE. – To oczywiście problem dla takiej spółki jak PGE, która dziś w dużej mierze opiera się na węglu – dodał.

KE – wraz z proponowaną reformą unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) – chce rozciągnąć działanie uprawnień na inne dziedziny gospodarki, w tym żeglugę, transport drogowy i budynki.

Komisarz Yordi Aguirre podkreśliła, że obecne wysokie ceny emisji dwutlenku węgla są wynikiem działania kilku czynników, w tym rosnących cen gazu i reformy EU ETS przyjętej dwa lata temu w celu podniesienia cen uprawnień i wymuszenia przyspieszonej dekarbonizacji gospodarek.

Innym czynnikiem miały być zawirowania geopolityczne wokół gazociągu Nord Stream. Analitycy wskazują, że spekulacyjne wysokie ceny ETS-ów mają wymusić pozbycie się paliw kopalnych przez kraje UE.

 – Polska ma strukturalny deficyt uprawnień, który niezależne think tanki oszacowały na ponad 600 mln uprawnień mniej niż spodziewane emisje do 2030 r.  – mówił Cioch, który spodziewa się wyczerpania puli uprawnień jeszcze w tej dekadzie, może nawet w ciągu pięciu, sześciu lat. Będzie się to wiązać z kolejnymi drastycznymi podwyżkami gazu dla zwykłych odbiorców.

Cioch wyjaśnił, że polscy producenci energii i ciepła będą musieli zakupić na rynku komercyjnym uprawnienia do emisji o wartości 40 mld euro, by wypełnić istniejącą lukę. Ostrzegał, że będzie to skutkować mniejszą ilością środków na finansowanie transformacji energetycznej w Polsce.

By zrealizować cel klimatyczny na 2030 r. wyznaczony przez Brukselę, Warszawa będzie musiała wydać 136 mld euro. Zdaniem Ciocha, firmy nie mają skąd wziąć aż 93 mld euro już po uwzględnieniu wszystkich dostępnych środków.

Hiszpańska dekarbonizacja przyniosła drastyczny wzrost cen za energię i przerwy w jej dostawach.

Od 1 czerwca wszedł w życie nowy system naliczania opłat za energię elektryczną. Rząd, który pragnie szybko obniżyć emisję dwutlenku węgla i dokonać transformacji eko-energetycznej, przerzuca koszty bardzo drogiej transformacji na obywateli. Nowy system rozliczeń za energię elektryczną ma pozwolić w czasie rzeczywistym obniżyć konsumpcję, by nie rosły zbyt duże obciążenia dla koncernów energetycznych. 

Rząd w Madrycie tłumaczył, że chce zachęcić do bardziej efektywnego wykorzystania energii za pomocą modelu opartego na okresach szczytowej, niskiej i średniej konsumpcji w zależności od pory dnia

Zmiana stawek za energię elektryczną weszła w życie 1 czerwca. Według organu nadzoru konkurencji CNMC, pozwoli ona zaoszczędzić na energii. Organizacje konsumenckie wskazują, że nowe rozwiązanie najbardziej obciąża biedne gospodarstwa domowe.

W zależności od tego, jaką umowę konsument miał do tej pory, miesięczny rachunek za prąd może wzrosnąć nawet o 27 proc.

Nowy system rozliczeniowy, który dotyczy konsumentów o zakontraktowanej mocy poniżej 15 kW – zazwyczaj są to gospodarstwa domowe oraz małe i średnie przedsiębiorstwa – przewiduje jedną taryfę o nazwie 2.0TD zamiast sześciu różnych dostępnych do tej pory.

Od 1 czerwca cena energii będzie się różnić w zależności od pory dnia. Władze chcą, by użytkownicy objęci nową taryfą skoncentrowali korzystanie z urządzeń elektrycznych poza godzinami szczytu. Z drugiej strony przestrzegają przed jednoczesnym używaniem kilku urządzeń.

Najtaniej za prąd będzie można płacić od północy do 8.00 od poniedziałku do piątku, w weekendy i święta państwowe. Najdrożej w godzinach od 10.00 do 14:00 i od 18.00 do 22.00 w dni powszednie. Reszta to średnie opłaty.

Odbiorcy mogą mieć dwie zakontraktowane moce energetyczne.

Główne stawki za dostęp do energii elektrycznej w Hiszpanii nie będą już zamrażane, jak to miało miejsce od 2018 r.

Wg Organizacji Konsumentów i Użytkowników (OCU), nowe taryfy mogą nadmiernie karać mniejszego konsumenta i przynosić korzyści większym – koncernom. Według OCU, o ile w przypadku niektórych gospodarstw wzrost cen wynikający z nowego systemu wyniesie 8,5 proc., to w przypadku innych może wynieść nawet 27,3 proc. w zależności od dostawcy. „Pomimo tego, że zmiany dotyczą tylko regulowanych elementów rachunku, większość sprzedawców, którzy zakomunikowali swoje stawki dla nowych klientów, stosuje znacznie wyższe podwyżki niż oczekiwano, a dotychczasowi klienci nadal nie wiedzą, jakich niespodzianek mogą oczekiwać po firmach energetycznych” – stwierdziło OCU. Organizacja zwraca uwagę, że podwyżki powyżej regulowanych cen nie mogą być stosowane bez wcześniejszego ostrzeżenia.

W Hiszpanii około 55 proc. wartości rachunku to koszty transportu i dystrybucji powiązane z kosztami inwestycji w energię odnawialną. Kolejne 24,1 proc. to koszt produkcji energii, a 21,4 proc. to podatki.

Hiszpański Zintegrowany Narodowy Plan na rzecz Energii i Klimatu zakłada, że ​​do 2030 r. 74 proc. energii elektrycznej będzie pochodzić ze źródeł odnawialnych. Plan ten został wsparty w lipcu 2020 r. Dekretem Królewskim z mocą ustawy.

W 2019 r. rząd Hiszpanii podpisał porozumienie z producentami energii w sprawie stopniowego wycofywania produkcji energii z węgla do 2030 r. i energetyki jądrowej do 2035 r. Kraj zamierza rozszerzyć transgraniczny przesył energii z Portugalii i Francji.

Od czasu ostatniego przeglądu MAE w 2015 r. Hiszpania zamknęła wszystkie kopalnie węgla. Obecne ramy dotyczące energii i klimatu opierają się na krajowych celach neutralności klimatycznej na rok 2050. Cała energia ma pochodzić z OZE.

 

Źródło: euractiv.com, PCh24.pl

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(6)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Udostępnij przez