26 października 2020

„Katolicy otwarci”, to wasze wezwanie do przebudzenia [OPINIA]

(fot. Andrzej Hulimka /Forum)

Maski opadły. Obecna sytuacja jak mało która ujawniła „zamysły serc wielu” i pokazała w jakim świecie żyjemy. Skończyło się dialogowanie, wypracowywanie kompromisów, chodzenie za rękę z tym światem. Siły piekła dzisiaj dają wam namiastkę tego, co się stanie kiedy złożymy broń. Bo to jest wojna. Drodzy katolicy „otwarci”; to jest wasz moment. Możecie dalej uparcie trwać w swojej iluzji, albo stanąć w prawdzie. Czy potrzeba wam więcej dowodów?

 

Profanacje świątyń, rynsztokowe wulgaryzmy, brak szacunku dla Najświętszej Ofiary i kapłanów – a nawet świętych Kościoła – bezczeszczenie każdej świętości, walka do ostatniej kropli krwi o prawo do zrzucania z siebie ciężaru odpowiedzialności i wyręczania w zabijaniu. Gdyby nie waleczni wierni i policja, kto wie czy nie bylibyśmy świadkami scen jak z Santiago de Chile, gdzie doszczętnie spalono dwa kościoły. Pro-lajferzy dostają wiadomości z groźbami karalnymi, Kaja Godek musi na wywiady jeździć taksówką, bo aborcjonistki zdobyły jej numer, adres i numer rejestracyjny samochodu. Piekło zawyło głosami swoich popleczników, a ulice polskich miast stały się sceną dla satanistycznych manifestacji. Nie łudźmy się – „wyznawców kompromisu” było tam naprawdę niewiele, większość manifestowała chęć nieograniczonego prawa do zabijania własnych dzieci.

 

To Polska A.D 2020. To wojna, o której tak długo już mówimy, a zdaje się tak niewielu ma jej świadomość. Szczególnie zwracam się tutaj do tzw. katolików otwartych, do tej pory wzywających do nieograniczonego dialogu, ustępowania na rzecz wspólnego dobra (cokolwiek to znaczy), czy chcących za wszelką cenę dogadać się z drugą stroną. Druga strona was nie szanuje. Druga strona nie chce zachowania statusu quo. Druga strona używa dialogu aby uśpić waszą czujność, a później znienacka zakneblować usta. Łudzicie się, że kruchy kompromis będzie wieczny. Kiedy ateistyczna lewica dojdzie do władzy i tak go obali, nie zastanawiając się czy ktoś kiedyś stanął w jego obronie. Dzięki dzisiejszej sytuacji widzimy to dostatecznie wyraźnie.

 

Z łatwością przychodziło wam potępienie orzeczenia TK, utyskiwanie na skruszenie najlepszego na świecie „kompromisu aborcyjnego”, epatowanie ckliwymi i emocjonalnymi wpisami, aby usprawiedliwić sytuację z punktu widzenia niezmiennego nauczania Kościoła – niedopuszczalną. A kiedy wczoraj zaatakowano świątynie i kapłanów, jak stanęliście w ich obronie?

 

Deon.pl nie pokusił się o jakiekolwiek opisanie sprawy. Wchodząc na ten portal można dojść do wniosku, że ostatnia niedziela niczym nie różniła się od poprzednich. W mediach społecznościowych krąży jedynie wyznanie redaktora Piotra Żyłki, który…za całą sytuację obwinia Kościół.

 

Oczywiście Kościół w Polsce nie jest śnieżnobiały; ale oskarżanie, że za całą sytuację odpowiedzialny jest właśnie on, delikatnie mówiąc pachnie zdradą. Szczególnie, że zdumiewa brak jakiejkolwiek krytyki działań drugiej strony. W II Rzeczpospolitej też była wewnętrzna walka w ramach Wojska Polskiego – szczególnie po Zamachu Majowym – ale gdy przyszło bronić Ojczyzny w ‘39, dawne animozje pozostawiono na później. Kościół jest naszym domem, jedyną Ojczyzną. Rozliczanie go ze swoich grzechów w momencie, gdy wróg stoi u bram jest tak naprawdę dołączeniem do szerokiego chóru oskarżycieli.

 

Tygodnik Powszechny również milczy. Popisał się za to jeden z jego „gościnnych” autorów, Jacek Gądek. Jego zdaniem „lepszy już kościół profanowany, niż broniony przez antysemitów”. Te słowa nie wymagają komentarza.

 

Smutkiem napełnia również – niestety – milcząca postawa hierarchów. Wybrzmiał jedynie głos Przewodniczącego KEP, abp. Gądeckiego, który poprosił „wszystkich o wyrażanie swoich poglądów w sposób akceptowalny społecznie, z poszanowaniem godności każdego człowieka”. Dodatkowo zachęcił „do dialogu na temat sposobów ochrony prawa do życia oraz praw kobiet”. Dziennikarzy i polityków poprosił o nieeskalowanie napięć, „w poczuciu odpowiedzialności za pokój społeczny”. Nie chciałbym w żaden sposób krytykować naszych biskupów, ale wydaje mi się, że to za mało. O wiele za mało. Nie ma wezwania do aktów ekspiacyjnych, zabrakło również apelu do wiernych z wezwaniem do obrony naszych świątyń. A przecież wczoraj obchodziliśmy uroczystość Poświęcenia Kościoła Własnego i modliliśmy się za budynki poświęcone Bogu.

 

„Nic nie róbcie. Niech wywleką ich z pałaców, może wtedy zobaczą prawdziwe życie” – skomentował oświadczenie przewodniczącego KEP jeden z moich znajomych. Ciężko się z nim nie zgodzić.

Skoro o wiernych mowa. Czy naprawdę w kościołach, do których doszło do zakłócenia Mszy Świętych nie znalazło się kilku chłopa, którzy sprawnie odprowadziliby współczesnych barbarzyńców do drzwi? Co to mówi o nas samych?

 

Niech dla wszystkich katolików otwartych przestrogą będzie historia – niegdyś – katolickiej influencerki, Joli Szymańskiej. Kiedyś utyskiwała, że „Polacy są zbyt mało maryjni”, później nastąpiło „tęcza mnie nie obraża”, a dzisiaj…jako „była katoliczka” publikuje zdjęcie ze środkowym palcem i chlubi się z uczestnictwa w pro-aborcyjnych protestach. Rewolucja wciąż idzie do przodu. Żeby nie zostać doszczętnie zmielonym przez jej tryby, w pewnym momencie musisz powiedzieć „dość”. Dzisiaj masz do tego doskonałą okazję.

 

Piotr Relich

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie