30 września 2021

Minister Szijjarto: Węgrzy nie poddadzą się szantażowi KE

(Minister Peter Szijjarto. Fot. POOL / Reuters / Forum)

Węgrzy nie dadzą się szantażować Komisji Europejskiej i nie zamierzają wycofać ustawy przewidującej surowe kary za pedofilię oraz propagowanie ideologii gender. Ostatnio minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto uznał za niedopuszczalną presję finansową Brukseli z tego powodu.

 

Szijjarto zarzucił eurokratom szantaż. – Nie idziemy na kompromis w tych kwestiach, ponieważ jesteśmy suwerennym krajem, suwerennym narodem. I nikt, nawet Komisja Europejska, nie powinien nas szantażować w tej polityce – mówił w wywiadzie dla AP.

Wesprzyj nas już teraz!

Zdaniem KE, przyjęta w czerwcu ustawa, która przewiduje surowsze kary za pedofilię i zabrania promocji homoseksualizmu czy transseksualizmu w szkołach oraz mediach, miałaby naruszać podstawowe prawa osób z subkultury LGBT.

Według krytyków nowego prawa, ustawa łączy pedofilię z homoseksualizmem i stygmatyzuje mniejszości seksualne.

Szef węgierskiej dyplomacji zwraca uwagę, że regulacja ma chronić dzieci przed pedofilami i propagandą homoseksualną. Dodał, że nie można iść na kompromis, jeśli chodzi o przyszłość dzieci.

W ramach presji wywieranej na władze węgierskie KE postanowiła obniżyć dopłaty dla kraju.

„Newsweek” ubolewa, że działania premiera Victora Orbana w sprawie migracji i domniemanego naruszania zasad UE popierają niektórzy amerykańscy politycy. Ostatnio na Węgrzech gościł były wiceprezydent USA Mike Pence. Wziął on udział w budapesztańskiej konferencji poświęconej wartościom rodzinnym i demografii. Pochwalił działania węgierskiego rządu, który zapowiedział, że „nie przyjmie więcej Afgańczyków”, że żaden uchodźca nie będzie mógł przekroczyć południowej granicy Węgier ani nie zmieni swojej polityki wobec mniejszości seksualnych. Pence wyraził także nadzieję że na Węgrzech zostanie zakazana aborcja.

W przyszłym roku zaplanowano w Budapeszcie Konserwatywną Konferencję Działań Politycznych (CPAC), która tradycyjnie co roku odbywała się w USA.

Szijjarto w rozmowie z agencją AP wyraził zadowolenie z częstych odwiedzin wpływowych polityków i komentatorów z USA. Dodał, że mogą oni na własne oczy przekonać się, jak jest na Węgrzech. Wyjaśnił, że jego kraj jest szkalowany w mediach głównego nurtu. Propagują one dezinformację o rzekomej dyktaturze Orbana.

Węgierskie władze, spodziewając się unijnej presji z powodu swojego ustawodawstwa prorodzinnego, a także obawiając się kłopotów z uruchomieniem tzw. funduszy naprawczych, same zaciągnęły kilkumiliardowy dług, sprzedając obligacje. Pozyskane środki mają trafić na planowane projekty infrastrukturalne.

Zdaniem węgierskiego ministra spraw zagranicznych, ​​budżet państwa jest w całkiem dobrej kondycji i kraj może się obejść bez funduszy unijnych. – Węgrzy nie powinni obawiać się jakichkolwiek strat poniesionych z powodu politycznej decyzji Komisji Europejskiej – powiedział Szijjarto, odnosząc się do brukselskiej presji.

Postępowcy z UE starają się nie dopuścić do ponownego zwycięstwa w przyszłorocznych wyborach partii Orbana. Wiosną przyszłego roku, tuż przed wyborami ma się odbyć referendum w sprawie dostępności procedur tzw. zmiany płci dla dzieci i edukacji seksualnej w szkołach. Według Szijjarto, dostarczy ono rządowi „silnej argumentacji” w sporach z Brukselą odnośnie polityki prorodzinnej itp. – Najlepszą bronią, jaką rząd może mieć podczas takiej debaty jest wyraźny wyraz woli ludu – stwierdził.

W połowie lipca KE wszczęła kroki prawne przeciwko Węgrom i Polsce w związku z domniemanym naruszeniem praw podstawowych „osób LGBTIQ”.

W przypadku Węgier chodzi o przyjętą ustawę, zakazującą dostępu osobom poniżej 18. roku życia do treści, które promują i przedstawiają tzw. rozbieżność w stosunku do tożsamości odpowiadającej płci w chwili urodzenia, zmianę płci lub homoseksualizm oraz obowiązku zamieszczenia specjalnej adnotacji na książce dla dzieci zawierających treści LGBTIQ.

Zdaniem KE, ustawa z 23 czerwca 2021 r. jest dyskryminująca. Budapeszt nie wyjaśnił, „dlaczego udostępnianie dzieciom treści LGBTIQ jako takich miałoby szkodzić ich dobru czy być niezgodne z najlepiej pojętym interesem dziecka”, uważa KE.

Komisja postanowiła więc zwrócić się do rządu o usunięcie „uchybień”, ponieważ „ustawa narusza szereg przepisów UE”. Wskazano na zapisy dyrektywy o audiowizualnych usługach medialnych w zakresie norm regulujących treści audiowizualne oraz swobody świadczenia transgranicznych audiowizualnych usług medialnych. Zdaniem KE, Węgry wprowadziły „nieuzasadnione ograniczenia, które dyskryminują osoby ze względu na ich orientację seksualną, a ponadto ograniczenia te mają charakter nieproporcjonalny”.

Ustawa miałaby naruszać także dyrektywę o handlu elektronicznym (mianowicie zasadę kraju pochodzenia). Ustawa zakazuje świadczenia usług polegających na udostępnianiu osobom małoletnim treści przedstawiających różne tak zwane orientacje seksualne, nawet jeśli usługi te pochodzą z innych państw członkowskich.

Zdaniem Brukseli, Węgry nie uzasadniły ograniczenia transgranicznych usług społeczeństwa informacyjnego, nie powiadomiły Komisji z odpowiednim wyprzedzeniem o zamiarze wprowadzenia niektórych spośród kwestionowanych przepisów, mimo że są do tego zobowiązane na mocy dyrektywy w sprawie przejrzystości na jednolitym rynku.

KE wskazała wreszcie, że Budapeszt naruszył traktatowe zasady swobody świadczenia usług (art. 56 TFUE) i swobodnego przepływu towarów (art. 34 TFUE), nie wykazując, że ograniczenia te są należycie uzasadnione, niedyskryminujące i proporcjonalne. Powołano się też na RODO oraz art. 8 Karty praw podstawowych.

Komisja uważa wreszcie, że „w obszarach, które wchodzą w zakres stosowania prawa UE, węgierskie przepisy naruszają również ludzką godność, wolność wypowiedzi i informacji, prawo do poszanowania życia prywatnego oraz prawo do niedyskryminacji zapisane w art. 1, 7, 11 i 21 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej. Ze względu na wagę tych uchybień kwestionowane przepisy naruszają również wartości określone w art. 2 TUE”.

W przypadku Polski, KE wyraziła zaniepokojenie, że deklaracje samorządowe w sprawie ochrony rodziny „mogą naruszać prawo UE dotyczące niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną”. Podjęła więc działania w celu „szczegółowej analizy zgodności wspomnianych uchwał z prawem UE”. Zwrócono się do samorządów o wyczerpujące informacje. Zdaniem Brukseli, te jednak miały unikać odpowiedzi na większość próśb ze strony Komisji. „Polska utrudnia zatem Komisji wykonywanie uprawnień przyznanych jej na mocy Traktatów i narusza zasadę lojalnej współpracy wynikającą z art. 4 ust. 3 TUE, która nakłada na państwa członkowskie obowiązek rzeczywistej współpracy z instytucjami Unii. W związku z tym Komisja podjęła decyzję o skierowaniu do Polski wezwania do usunięcia uchybienia w związku z brakiem współpracy” – czytamy w nocie unijnej dotyczącej wszczęcia procedur prawnych względem Węgier i Polski.

Niestety kilka samorządów tchórzliwie wycofało się z uchwał, obawiając się utraty dotacji. Tym samym lokalni włodarze dali eurokratom, głęboko ingerującym w sferę wartości, oręż do walki.

KE 12 listopada 2020 r. przedstawiła pierwszą w historii unijną strategię na rzecz równości lesbijek, homoseksualistów, tak zwanych osób biseksualnych, transpłciowych, niebinarnych, interseksualnych i queer (LGBTIQ). Strategia obejmuje cztery filary: walkę z dyskryminacją, zapewnienie bezpieczeństwa mniejszościom seksualnym, budowanie społeczeństwa inkluzywnego i „propagowanie równości osób LGBTIQ na całym świecie”.

 

Źródło: newsweek.com, apnews.com, ec.europa.eu.

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(15)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie
Więcej komentarzy

Udostępnij przez