10 czerwca 2021

Podróż prezydenta USA do Europy w celu odbudowy sojuszy i „wzmocnienia demokracji”

(fot. wikimedia.org)

Prezydent Joe Biden w środę rozpoczął pierwszą podróż zagraniczną od czasu objęcia urzędu. W planie jest udział w spotkaniu grupy G7 w Kornwalii oraz w szczycie NATO w Brukseli. Amerykański przywódca ma się spotkać także z Władimirem Putinem w Genewie. Celem wizyty jest umocnienie więzi transatlantyckich i budowanie jednolitego stanowiska w obliczu zaostrzającej się walki między państwami, chcącymi wywalczyć jak najlepszą pozycję na arenie międzynarodowej.

Biden, przemawiając do około 1000 żołnierzy i ich rodzin w brytyjskiej bazie lotniczej, obiecał, że przekaże jasne przesłanie rosyjskiemu prezydentowi Władimirowi Putinowi, gdy spotka się z nim w przyszłym tygodniu po szczytach  NATO i G7.

– Nie szukamy konfliktu z Rosją – przekonywał, dodając, że Waszyngton „chce stabilnych i przewidywalnych relacji”. Zagroził jednak, że Stany Zjednoczone zareagują „w zdecydowany i znaczący sposób, jeśli rosyjski rząd zaangażuje się w szkodliwe działania”.

Amerykański przywódca chce odbudować więzi z europejskimi sojusznikami i zmobilizować ich po stronie Ameryki w rywalizacji m.in. z Pekinem. – To moja pierwsza zagraniczna podróż jako prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jadę na G7, następnie na szczyt NATO, a potem spotkam się z Putinem, by przekazać mu to, co chcę, żeby wiedział – oznajmił.

– W każdym momencie po drodze zamierzamy jasno powiedzieć, że Stany Zjednoczone powróciły, a demokracje świata wspólnie stawią czoła najtrudniejszym wyzwaniom i sprawom, które mają największe znaczenie dla naszej przyszłości – dodał.

Tuż przed odlotem do Europy Biden mówił dziennikarzom, że celem jego wizyty jest „wzmocnienie sojuszu, dając jednocześnie jasno do zrozumienia Putinowi i Chinom, że Europa i Stany Zjednoczone trzymają się razem”.

16 czerwca prezydent USA ma spotkać się z rosyjskim przywódcą w Genewie, z który ma poruszyć kwestię ataków cybernetycznych pochodzących z Rosji, agresje Moskwy na Ukrainę i wiele innych spraw.

Z pewnością dołączy do nich sprawa delegalizacji organizacji powiązanych z krytykiem Kremla Aleksiejem Nawalnym, które w środę rosyjski sąd uznał za „ekstremistyczne”. Departament Stanu USA potępił tę decyzję, wskazując, że władza „skutecznie kryminalizuje jeden z niewielu pozostałych niezależnych ruchów politycznych w kraju”.

Biden chce m.in. modernizacji NATO, by sojusz miał większe zdolności obrony przed cyberatakami, ale także był w stanie je przeprowadzać.

Wizycie mają towarzyszyć takie gesty, jak zapowiedź, że Ameryka zamierza zakupić ponad 500 milionów dawek szczepionki Pfizer Inc/BioNTech, które następnie przekaże do około 100 krajów w ciągu najbliższych dwóch lat. Podobnie, jak robią Chiny.

Szczyt G7, który będzie odbywać się w nadmorskiej wiosce St. Ives w Kornwalii, ma zdominować kwestia dekarbonizacji świata, dyplomacja szczepionkowa i sprawa odbudowy infrastruktury w krajach rozwijających się, by w ten sposób przeciwdziałać rosnącym wpływom Chin.

Mowa będzie także o wprowadzeniu globalnego minimalnego podatku od międzynarodowych korporacji. Ministrowie finansów grupy G7 zgodzili się jeszcze przed szczytem utrzymać globalną minimalną stawkę podatkową na poziomie co najmniej 15 proc. i zezwolić krajom na opodatkowanie korporacji do 20 proc. nadwyżki od zysków, powyżej 10 proc. marży generowanej przez około 100 dużych, wysokodochodowych firm. W USA Republikanie sprzeciwili się temu planowi, komplikując zdolność do wdrożenia szerszego globalnego porozumienia.

W czwartek Biden miał zaplanowane spotkanie z brytyjskim premierem Borisem Johnsonem, licząc na odnowienie amerykańsko-brytyjskich „specjalnych stosunków” po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Przedmiotem rozmów miały być kwestie dot. porozumienia pokojowego z Wielkiego Piątku z 1998 roku, które zakończyło dziesięciolecia rozlewu krwi w Irlandii Północnej. Umowa została zakwestionowana wraz z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE. Innymi poruszanymi zagadnieniami będą: Afganistan, „zmiany klimatyczne” i przeciwdziałanie globalnemu wpływowi Chin na infrastrukturę.

Po trzech dniach szczytu G7 Biden i jego żona Jill odwiedzą królową Elżbietę w zamku Windsor, a następnie prezydent USA uda się do Brukseli na rozmowy z przywódcami NATO i Unii Europejskiej. Program w Brukseli zdominuje sprawa konkurencji ze strony Rosji, Chin i odwieczny problem nakłonienia sojuszników NATO do większego wkładu we wspólną obronę.

Amerykański prezydent ma także spotkać się z niemieckimi urzędnikami, z którymi będzie poruszana sprawa gazociągu Nord Stream 2. Podróż Bidena zakończy spotkanie z rosyjskim prezydentem w Genewie.

Tuż przed odlotem amerykańskiego  przywódcy, sekretarz stanu Antony Blinken podkreślił przed komisją senacką ds. polityki zagranicznej, która debatuje nad przyjęciem budżetu państwa, że obecny czas, to „krytyczny moment dla Stanów Zjednoczonych i ich globalnego przywództwa”.

Wskazał, że Ameryka „musi ożywić sojusze i partnerstwa; wyprzedzić Chiny i bronić międzynarodowego porządku opartego na zasadach przed tymi, którzy chcą go podważyć; odnowić wartości demokratyczne w kraju i za granicą; i odeprzeć złośliwą działalność przeciwników”.

Wyjaśniał, że „w bardziej konkurencyjnym świecie inne kraje dokonują historycznych inwestycji w swój zestaw narzędzi polityki zagranicznej”. – Musimy zrobić to samo. I dlatego w tym budżecie poprosiliśmy o 58,5 miliarda dolarów dla Departamentu Stanu i USAID na rok podatkowy 2022 – mówił.

Środki mają pomóc m.in. w dyplomacji szczepionkowej w Afryce i w ożywieniu globalnych programów zdrowotnych. Na ten cel ma być przeznaczonych 10 miliardów dolarów, w tym prawie 1 miliard na globalne bezpieczeństwo zdrowotne, aby „pomóc nam zapobiegać, przygotować się, reagować na przyszłe globalne kryzysy zdrowotne, abyśmy mogli powstrzymać epidemie, zanim przekształcą się w pandemie, które zagrożą naszemu bezpieczeństwu i dobrobytowi”.

2,5 mld dol. ma trafić na międzynarodowe programy klimatyczne, w tym 1,25 mld na Zielony Fundusz Klimatyczny, aby „pomóc krajom rozwijającym się we wdrażaniu programów adaptacji do zmian klimatu i łagodzenia emisji, co leży bezpośrednio w naszym interesie” – wskazał.

Blinken mówił także o podwojeniu środków w budżecie na walkę o demokrację, która „jak wszyscy wiemy, jest zagrożona w zbyt wielu miejscach”. – Na całym świecie mówi się o cofaniu się demokracji. Nasz wniosek budżetowy obejmuje pomoc zagraniczną w wysokości 2,8 miliarda na rzecz postępów w zakresie praw człowieka, walki z korupcją, powstrzymania fali demokratycznego odstępstwa, wzmocnienia i obrony demokracji – na przykład poprzez szkolenia techniczne przed wyborami oraz wsparcie dla niezależnych mediów i organizacji społeczeństwa obywatelskiego. Prosimy również o 300 milionów dolarów na National Endowment for Democracy – mówił.

Część środków ma trafić na walkę z przemocą, korupcją w krajach Ameryki Centralnej, by powstrzymać migrację. Część – na pomoc do Izraela i Jordanii. Około 10 mld dol. miałoby pomóc przywrócić amerykańskie przywództwo humanitarne poprzez wspieranie uchodźców, ofiar konfliktów, innych przesiedleńców itp. 

Około 3,6 miliarda dolarów to składki do różnych organizacji międzynarodowych, inicjatyw i działań pokojowych, w tym wkład na rzecz Światowej Organizacji Zdrowia.

– Ponieważ Chiny i inne kraje ciężko pracują, aby nagiąć organizacje międzynarodowe do ich światopoglądu, musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby organizacje te pozostały ugruntowane w wartościach, zasadach i regułach, które umożliwiły nam wspólny postęp w tym zakresie przez wiele dziesięcioleci – komentował sekretarz stanu USA.

Blinken prosił także o środki na „największy wzrost personelu Departamentu Stanu w ciągu dekady”, to jest na zatrudnienie 500 dodatkowych osób.

– Nasze bezpieczeństwo narodowe zależy nie tylko od siły naszych sił zbrojnych, ale od naszej zdolności do prowadzenia skutecznej dyplomacji i rozwoju – puentował.

Do wizyty prezydenta Joe’a Bidena odniósł się turecki minister spraw zagranicznych Mevlüt Çavusoğlu. Podczas szczytu NATO prezydent USA ma się spotkać także z przywódcą Turcji.

– Widzimy, że USA chcą z nami współpracować nie tylko w sprawach Syrii i Libii, ale także w wielu obszarach od Morza Śródziemnego po Morze Czarne i Kaukaz – powiedział Çavusoğlu.

Minister wezwał Stany Zjednoczone do dostarczenia rakiet przeciwlotniczych Patriot, które pomogą zaspokoić potrzeby wojskowe Turcji. – Jeśli USA nie zagwarantują Patriotów, możemy uzyskać systemy obrony przeciwlotniczej od naszych innych sojuszników – wskazywał. Szef tureckiej dyplomacji podkreślił różnice zdań między dwoma rządami, w tym w sprawie zakupu przez Ankarę rosyjskiej „tarczy” S-400, wsparcie USA dla bojowników kurdyjskich w północnej Syrii oraz odmowę ekstradycji islamskiego kaznodziei Fethullaha Gülena na proces w Turcji pod zarzutem zorganizowania nieudanego zamachu stanu w 2016 roku. – Jak zamierzamy rozwiązać te problemy? Czy będziemy w stanie zacieśnić naszą współpracę, jednocześnie naprawiając przyszłościowe więzi? – pytał retorycznie turecki polityk.

 

Źródło: reuters.com, yahoo.com, voanews.com, state.gov, ahvalnews.com

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(4)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie