27 października 2021

Prezes Ordo Iuris: czy LGBT jest ideologią? Tak, ponieważ proponuje rewolucję antropologiczną

(fot. YouTube / TygodnikDoRzeczy)

Czymże jest stwierdzenie, że „seksualność i przyjemność z niej czerpana jest esencją życia człowieka”? Nie rozum, nie nieśmiertelna dusza, nie odrębność bytu od reszty Stworzenia, ale właśnie seksualność i przyjemność z niej wynikająca. To jest przewrót antropologiczny, czyli to co cechuje każdą potężną ideologię. I tu jest odpowiedź. Czy LGBT jest ideologią? Tak. Ponieważ ma tezę stricte ideologiczną, która jest całkowicie przeciwna antropologicznej tezie fundującej cywilizację europejską. I próbuje tę cywilizację zaorać, po to żeby na tym ugorze posadzić absolutnie nowe ziarna wydające całkowicie nowy plon – mówił podczas konferencji Ideologia LGBT – prawa ochrona rodziny prezes Instytutu Ordo Iuris, Jerzy Kwaśniewski.

[Prezentujemy całość przemówienia mec. Jerzego Kwaśniewskiego]

Czy mamy do czynienia z wehikułem prawnym, który chce znieść naturalny ład rzeczy? Odpowiedź jest oczywista – tak. Prawo jako koncepcja, prawo jako uzurpacja człowieka do nadawania norma zostało przejęte na poziomie krajowym i przede wszystkim na poziomie międzynarodowym. Trzeba sobie zadać pytanie, czy powinniśmy się przed tym bronić? Być może ta rewolucja LGBT nie jest czymś pozytywnym, czy „ideologia LGBT” w ogóle istnieje? Przecież zewsząd słyszymy, „że nie ma ideologii, są ludzie! Krytykując ideologię uderzacie w tych biednych, konkretnych ludzi!” 

Wesprzyj nas już teraz!

Odpowiedzmy na to marksistowskim Sławojem Żiżkiem. To on w debacie z Jordanem Petersonem mówi, że jest „zaniepokojony wzrostem ideologii LGBT”. Sławoj Żiżek w 2016 r. napisał taki esej „Sexual is political”. W tym eseju, co charakterystyczne, zaczyna od krytyki wielkiego biznesu. Krytykuje list owarty napisany przez Tima Cooka, szefa Apple i Marka Zuckerberga, szefa Facebooka do gubernatora Karoliny Północnej, który właśnie podpisał prawo zakazujące transseksualistom wchodzić do toalet przeciwnej płci. Pisali do niego przedstawiciele wielkiego biznesu; „jesteśmy zawiedzeni decyzją o przyjęciu o tego dyskryminacyjnego prawa”. Społeczność biznesowa stale zaznacza, że takie prawa są złe dla „naszych pracowników i interesów”. 

Ten sygnał wielkiego biznesu, Żiżek podejmuje oczywiście ze swojej perspektywy i pokazuje; „widać, gdzie jest wielki biznes”!

„Tim Cook łatwo zapomina o setkach tysięcy pracowników Foxconn w Chinach, gdzie składają produkty Apple w niewolniczych warunkach, ale wykona swój gest solidarności z uciśnionymi, żądają otwarcia dla nich ubikacji. Jak zwykle w takich przypadkach, wielki biznes z dumą wspiera politycznie poprawne teorie”.

Mamy zatem u marksisty jasne stwierdzenie; jest ideologia gender, jest ideologia LGBT które są ze sobą ściśle powiązane, a także ściśle powiązane z płynnością, ze zlikwidowaniem wszystkich naturalnych określeń i pojęć. Z płynnością pomiędzy płciami, tożsamościami. Co więcej, ta myśl Żiżka jest obecna w naturalnym, racjonalnym rozeznaniu naszej rzeczywistości, czego świadectwem jest chociażby orzeczenie Sądu Okręgowego w Gdańsku. Okazuje się, że prawo w Polsce czasem staje na wysokości zadania i powstrzymuje te rewolucyjne zapędy niszczenia racjonalnej oceny rzeczywistości. 

To były furgonetki, na których Fundacja Pro-Prawo do Życia pisała „Czego lobby LGBT chce uczyć nasze dzieci? Czterolatki – masturbacji, sześciolatki – wyrażania zgody na seks, dziewięciolatki – pierwszych doświadczeń seksualnych i orgazmu”.

Oczywiście środowiska LGBT wytoczyły powództwo, żądając, jeszcze w trybie zabezpieczenia, zakazu jeżdżenia takich furgonetek. Wówczas sąd okręgowy oddalił zakaz, nie przyznał zabezpieczenia w postaci zakazu jeżdżenia furgonetki z tym konkretnym hasłem. Ciekawie brzmi uzasadnienie sędziego, który racjonalnie przeanalizował stan faktyczny i napisał: „Informacje wskazane na przedmiotowym banerze dotyczące edukacji seksualnej dzieci, nie są nieprawdziwe. Gdyż pochodzą z matrycy edukacji seksualnej opracowanej przez biuro regionalne WHO dla Europy (…) Powszechnie wiadomym jest , że ruch LGBT jest zwolennikiem wprowadzenia edukacji seksualnej zgodnie ze standardami WHO.”

Innymi słowy, trudno zakazać mówienia prawdy.

Więcej sędzia zaznaczył w ostatnim akapicie, dodając nieco więcej niż to, co było od niego wymagane; „Każdy obywatel ma zagwarantowane prawo do swobodnej, a nawet mocnej wypowiedzi i wypowiadania sprzeciwu wobec edukacji seksualnej dzieci według takich standardów”.

Należy zadać pytanie, co znajduje się w tych standardach, ponieważ to jest już prawo międzynarodowe. Oczywiście nie jest to prawo jakiego uczą się studenci II roku na kursie prawa publicznego międzynarodowego, który w Polsce nie zmienił się od 60 lat, i w którym uczymy studentów systemu źródeł prawa sprzed 101 lat, gdzie w systemie źródeł prawa międzynarodowego są zwyczaje i traktaty. Tymczasem wiemy, że od drugiej połowy XX w. do źródeł prawa międzynarodowego zaliczamy przede wszystkim są standardy. Ustanawiane przez gremia eksperckie, które nie mają do tego żadnej legitymizacji.

A te standardy mają pierwszeństwo przed konstytucjami, co WHO w ostatnich 2 latach pokazało to bardzo dobitnie. Zaglądamy więc do nich i znajdujemy tam hasło, które jest hasłem przewodnim rewolucji seksualnej 1968 r. „Rozwój seksualności dziecka rozpoczyna się w momencie urodzenia”. Możemy spotykać się z tym hasłem wszędzie, ale od teraz jest ono standardem. Staje się prawem i możemy być rozliczani z jego egzekwowania.

Dalej czytamy fragment dla dzieci w wieku 9-12 lat; „mają one posiadać wiedzę o prawach seksualnych zdefiniowanych przez International Planned Parenthood Foundation”. Niedługo później autorzy dodają – żeby przypadkiem nie było tutaj żadnych wątpliwości – „IPPF wiodąca międzynarodowa pozarządowa organizacja zajmująca się zdrowiem seksualnym i reprodukcyjnym przyjęła Deklarację Praw Seksualnych”.

A zatem wiemy już,, że organizacja znana nam jako fundator milionów aborcyjnych mordów na całym świecie, fundator aborcji i wulgarnej edukacji seksualnej w Afryce, czyli innymi słowy kolonizator ideologiczny Afryki, zamieszcza w czwartym punkcie swojej Deklaracji Praw Seksualnych – znowu mówimy o nowożytnych źródłach prawa międzynarodowego – taką zasadę; „seksualność i przyjemność z niej wynikająca jest centralnym aspektem bycia człowiekiem”. A zatem centralnym aspektem bycia człowiekiem od urodzenia, jest seksualność i przyjemność z niej wynikająca. Jaka jest tego konkluzja? Jeżeli próbujemy dziecku, które ma dwa, trzy, sześć lat, zakazać czerpania przyjemności, albo wyjaśnić, że „nieograniczone czerpanie przyjemności z jego seksualności jest niewłaściwe”, to naruszamy jego prawa człowieka.

Natomiast jeżeli zakazujemy dorosłemu pomagać w osiąganiu „esencji jego człowieczeństwa”, to naruszamy prawa tego dziecka! Powstrzymujemy „pozytywnego wychowawcę” – co tu dużo mówić….”pozytywnego pedofila” (A. Kinsey).

To jest współczesne prawo międzynarodowe.

Oczywiście my, jako Polska, jako państwa, które są bliskie tradycyjnej perspektywie prawa międzynarodowego, gdzie standardy nie mają nic do rzeczy. Ponieważ prawo międzynarodowe tworzy się na podstawie zgody suwerennych państw, a nie opinii samozwańczych grup eksperckich. My musimy przeciwko temu protestować, ale co tu dużo mówić – jak zauważył Żiżek – po drugiej stronie stoi wielki kapitał. Po drugiej stronie są ci, którzy zaczynają kontrolować środki komunikacji.

Mamy potężnie ograniczone możliwości funkcjonowania i jeżeli chcemy przeciwko temu przeciwdziałać, jeżeli mówimy o ochronie prawnej na poziomie zupełnie podstawowym – wspierania praw rodziców, praw dziecka, to musimy też mówić o tym na poziomie globalnym. Czyli naszym zadaniem jest powstrzymanie tej ofensywy, która całkowicie przeorała system prawa międzynarodowego, wprowadzając tam nieludzkie normy, które prowadzą do ideologicznego wywrócenia antropologii człowieka.

Bo czymże jest stwierdzenie, że seksualność i przyjemność z niej czerpana jest esencją życia człowieka? Nie rozum, nie nieśmiertelna dusza, nie odrębność bytu od reszty Stworzenia, ale właśnie seksualność i przyjemność z niej wynikająca. To jest przewrót antropologiczny, czyli to co cechuje każdą potężną ideologię.

I tu jest odpowiedź. Czy LGBT jest ideologią? Tak. Ponieważ ma tezę stricte ideologiczną, która jest całkowicie przeciwna antropologicznej tezy fundującej cywilizację europejską. I próbuje tę cywilizację zaorać, po to żeby na tym ugorze posadzić absolutnie nowe ziarna wydające całkowicie nowy plon.

Prawo międzynarodowe nie jest w stanie przeciwko temu działać, dlatego potrzebne są suwerenne państwa narodowe, które odnowią tradycyjne postrzeganie prawa międzynarodowego i powiedzą jasno; to co żeście stworzyli w swoich gabinetach bez zgody państw nie jest prawem. Prawem jesteśmy my, jako suwerenne państwa i ustanawiamy je całkowicie od początku w służbie człowieka i jego natury danej przez Boga.

Źródło: YouTube / Tygodnik DoRzeczy
PR

Zobacz także:

Od grzechu pierworodnego przez LGBT do trans-humanizmu. Arkadiusz Stelmach o prawdziwych podstawach tęczowej rewolucji

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(8)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Udostępnij przez