5 października 2013

75 lat temu odeszła do Pana św. s. Faustyna. Dziś – w dzień przejścia do Nieba – Kościół obchodzi jej liturgiczne wspomnienie. W wielu miejscach związanych z Apostołką Bożego Miłosierdzia organizowane są różne uroczystości.

 

W Domu św. Faustyny Kowalskiej w Ostrówku, w dzień jej liturgicznego wspomnienia, sprawowana będzie o godz. 12 Msza św. w intencji powołań. Eucharystii będzie przewodniczył ks. bp Marek Solarczyk. Liturgię ubogaci swoim śpiewem zespół muzyczny „Laetare” z parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Wołominie.

 

W sposób szczególny Sekretarka Bożego Miłosierdzia będzie dziś czczona w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, gdzie o godz. 15 zostanie odmówiona Koronka do Bożego Miłosierdzia, a przy grobie Świętej w kaplicy sióstr w godz.17 i 19 sprawowane będą Msze św. O godz. 21 rozpocznie się tam Apelem Maryjnym czuwanie modlitewne. Trwać ono będzie aż do godz. 22:45, czyli do godziny śmierci Apostołki Bożego Miłosierdzia. „W tym dniu kaplica klasztorna będzie otwarta do godziny 23, aby do modlitwy dziękczynnej za dar św. Siostry Faustyny mógł włączyć się każdy. Ci, którzy fizycznie nie mogą być w łagiewnickim Sanktuarium, mogą łączyć się w modlitwie przez transmisję on-line” – informują siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach.

 

Także dziś w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Płocku, przy Starym Rynku 14/18, rozpoczynają się rekolekcje: „Wierzę w obietnice Bożego Miłosierdzia”. Nauki rekolekcyjne, które potrwają do poniedziałku, prowadzi rektor Sanktuarium ks. Andrzej Pieńdyk.

 

Dzień śmierci Apostołki Bożego Miłosierdzia tak wspominała śp. s. Eufemia Traczyńska: „5 października w czasie kolacji był dzwonek. Wiadomo było, że Siostra Faustyna umiera. Wszystko zostawiłyśmy i, ile nas było, poszłyśmy do niej. W infirmerii był już Ksiądz Kapelan i parę sióstr. Wspólnie się pomodliliśmy. Modliliśmy się bardzo długo: odmawialiśmy modlitwy za konających, litanie i inne modlitwy. Modliliśmy się tak długo, że nawet nabożeństwo wieczorne trochę później zostało odprawione. W pewnym momencie Siostra Faustyna dała jakiś znak, że Matka Przełożona nachyliła się do niej, a ona powiedziała, że jeszcze teraz nie umrze, a jak będzie umierać, to da znać. Siostry rozeszły się. (…) Kiedy wracałam do celi, wstąpiłam do kaplicy i pomodliłam się do dusz czyśćcowych, żeby mnie obudziły jak będzie umierać Siostra Faustyna, bo bardzo chciałam być przy jej śmierci. Bałam się wprost prosić o to Matkę Przełożoną, bo nam, młodym profeskom, nie wolno było tam chodzić, by się nie zarazić gruźlicą. Siostrze Amelii pozwolono, bo już była chora na gruźlicę. Spać poszłam o zwykłej porze i zaraz zasnęłam. Naraz, ktoś mnie budzi: – „Jak Siostra chce być przy śmierci Siostry Faustyny, to niech Siostra wstaje”. Ja od razu zrozumiałam, że to pomyłka. Siostra, która przyszła obudzić s. Amelię, pomyliła cele i przyszła do mnie. Zaraz obudziłam s. Amelię, ubrałam chałat i czepek, i szybko pobiegłam do infirmerii. Po mnie przyszła s. Amelia. To było jakoś koło jedenastej w nocy. Gdy przyszłyśmy tam, Siostra Faustyna jakby lekko otworzyła oczy i trochę się uśmiechnęła, a potem skłoniła głowę i już… Siostra Amelia mówi, że już chyba nie żyje, umarła. Spojrzałam na s. Amelię, ale nic nie mówiłam, modliłyśmy się dalej. Gromnica cały czas się paliła”.

 

Źródło: faustyna.pl, naszdziennik.pl, milosierdzie.plock.eu‎

pam  

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie