17 października 2021

Żyjemy w czasie światopoglądowego przełomu. Zachód znajduje sobie nową ideologiczną formę, która zastąpi miejsce rywalizujących ze sobą w zimnej wojnie projektów społecznych. Nowo- lewicowa utopia czyni coraz większe postępy, przejmuje kolejne instytucje i obiecuje przynieść odpowiedź na problemy świata. Jednak według Erica Voegelina, na tym nowym ruchu ciążą stare błędy: te same mylne założenia podstawowe, jakie nosiły w sobie zrodzony z oświecenia liberalizm i marksistowski komunizm. Wszystkie one przyjmują zniekształcone wyobrażenie o świecie i człowieku, otrzymane w spadku po pierwszych chrześcijańskich herezjach, obiecując dokonanie niemożliwego: ziszczenie obietnicy zbawienia w rzeczywistości doczesnej.

 

Austriacki filozof polityczny, Eric Voegelin, stworzył oryginalną koncepcję pochodzenia współczesnych ideologii politycznych. Powiązał nią ze sobą doktryny tak różne jak marksizm, pozytywizm, liberalizm, psychoanalizę i komunizm. Gdyby jego życie trwało dłużej, z pewnością dodałby do nich aspirujące do rangi dogmatu koncepcje płynnej tożsamości i społeczeństwa otwartego. Ich wspólnym kamieniem węgielnym jest „radykalna immanentyzacja chrześcijańskiego eschatonu” – wiara w możliwość usunięcia zła i cierpienia dzięki udanemu projektowi politycznemu. Uznanie, że stworzenie raju na ziemi jest rzeczą możliwą, która powinna stanowić ostateczny cel nowoczesnej polityki, przejęte zostało z tradycji „gnostyckiej”, adaptując jej elementy w nowym, całkowicie niereligijnym kontekście.

Wesprzyj nas już teraz!

Pojęcia „gnozy politycznej” Voegelin używał w odniesieniu do szerokiego wachlarzu ruchów, które wpisywał w historyczny rozwój tej wczesnochrześcijańskiej herezji. Poglądy gnostyków, oddalające ich od Kościoła, polegały na uznaniu, że wiara jest upośledzonym narzędziem poznania Boga, a powrót do pierwotnej doskonałości gwarantuje dopiero zdobycie przez człowieka pewnej tajemnej wiedzy. Jedną z historycznych manifestacji tej doktryny był doketyzm, wprowadzający gnostyckie przekonanie o złej materii (a więc i ciele) w kontekst doktrynalnej dyskusji nad Wcieleniem i ludzką naturą Chrystusa. Rozwój tych elementów stworzył więc przekonanie, że człowiek jest istotą o zdolnościach samozbawczych, które może spełnić dzięki pozyskaniu jakiejś szczególnej wiedzy. Co jeszcze istotniejsze – przyczyną w zła w świecie nie miałaby być skażona natura człowieka i jego skłonność do złego, lecz rzeczywistość – zewnętrzna, materialna, społeczna.

Momentem przełomowym w rozwoju opisanych przez Voegelina ruchów jest pojawienie się Joachima z Fiore. Ten średniowieczny mistyk dokonał podziału historii na Trzy Epoki. Wierzył, że po czasach Starego i Nowego Przymierza, czyli „Epoce Ojca i Syna”, nadejdzie „Epoka Ducha Świętego”, w której na ziemi zapanuje Królestwo Boże. Przekonanie o możliwości zaspokojenia eschatologicznych pragnień człowieka już w rzeczywistości doczesnej, wraz z założeniami wczesnych gnostyków i powszechną laicyzacją Europy, stały się kośćcem współczesnej „gnozy politycznej”. Nawiązujące do niej ideologie z całą siłą koncentrują się na próbach budowy doskonałego życia społecznego, ponieważ odrzucają wiarę w życie wieczne. Rezygnują one również ze sceptycyzmu wobec twórczych możliwości rozumu, granic woli, jak i samej rzeczywistości. Jak uważa Voegelin, współczesny człowiek uznaje swój żywot doczesny za cel sam w sobie i nie może zaakceptować występujących w nim niedoskonałości. Nowoczesna cywilizacja utraciła wiarę w duszę, przyjmuje natomiast założenie, że człowiek sam w sobie jest dobry, a źródeł zła doszukuje się w organizacji świata i środowisku zewnętrznym. W połączeniu z pognostyckim przekonaniem o samozbawczym potencjale człowieka, dzisiejsze ideologie przekształcają się w obiecujące eliminację jakiegokolwiek zła utopie. Są one jednak niczym ponad złudzenie, uznając naiwnie, że natura ludzka może zostać poddana radykalnej przemianie i oczyszczona ze wszystkich negatywnych skłonności.

Ideologiczne dzieje współczesnego świata doskonale wpisują się w przewidywania Voegelina, co do kierunku rozwoju gnozy politycznej. Liberalizm, schodzący powoli z piedestału dominującej ideologii doby postchrześcijańskiej, interpretował on jako siłę, która dokona całkowitego ześwieczczenia Zachodu, zmuszając go do poszukiwania nowego światopoglądu obiecującego nadejście powszechnej szczęśliwości. Rolę tę spełniają obecnie poglądy nowo-lewicowe. Ich zwolennicy rozpoznają korzeń zła w utrwalonych stereotypach i uprzedzeniach. To ich istnienie miałoby motywować ludzi do zwalczania i wykluczania siebie nawzajem. Prometejskim projektem lewicowców jest utopia wspólnoty „inkluzywnej”. Jej heroldowie zwiastują, że społeczeństwo otwarte zagwarantuje każdemu człowiekowi swobodę ekspresji w społeczeństwie i obronę przed negatywną oceną moralną. Samozbawczy wysiłek ludzkiej myśli kieruje się więc ku odkrywaniu kolejnych „ukrytych struktur dominacji”, i odrzucania ich, aż do stanu całkowitej tolerancji. Gdy ona nastanie, zapanuje pokój szczęśliwość i wesele, o których śpiewał w swoim „Imagine” John Lennon. To samo obiecywali wcześniej marksiści w chwili triumfu rewolucji na całym świecie i nadejścia „prawdziwego komunizmu”. Bankructwem skończy się jednak każda ideologia nie zdająca sobie sprawy z twardej rzeczywistości: w znanym nam świecie nie zaistnieje doskonały porządek, a jedyny kres historii, na jaki możemy liczyć, to ten znany Opatrzności.

Filip Adamus

 

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Komentarze(8)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie